Audycja "Głębia ostrości"
Prowadzący: Iga Niewiadomska
Goście: Marek Czarnecki
Dane emisji: 10.03.2020
Marek Czarnecki uważa, że fotograf jest dobry jak jego ostatnie zdjęcie. - Chodzi o pomysł na ciągłą pracę nad sobą, samodoskonalenie się. Dla mnie i mojej muzy żony Jadwigi, fotografia jest wyzwaniem - tłumaczył. Wyjaśnił, że dużą wagę przywiązuję również do wysłuchiwania opinii na temat swoich prac. - Fotografia rozwija się niesamowicie, wielu młodych fotografów wkracza w życie z niesamowitymi pomysłami. Zdobywane od czasu do czasu nagrody są potwierdzeniem, że moją praca zyskuje uznanie na świecie. Ciągła doskonałość polega na tym, że każdy następny projekt powinien być lepszy, bardziej irytujący czy poruszający - powiedział gość Polskiego Radia 24.
POSŁUCHAJ - Link: https://polskieradio24.pl/artykul/2471316,marek-czarnecki-fotografia-jest-wyzwaniem
LECZYCA.NASZEMIASTO.PL
Autor reportażu: Mateusz Lipiński
Tekst wywiadu w dniu 22 czerwca 2012 roku
"Projekt w byłym zakładzie karnym w Łęczycy”
Na terenie nieczynnego zakładu karnego w Łęczycy
zorganizowano plener fotograficzny Marka Czarneckiego, toruńskiego fotografika.
Plener jest częścią projektu „Nasz bezpieczny świat”.
- Projekt dotyczy ograniczeń, które sami sobie narzucamy -
mówi Marek Czarnecki, fotograf. - Fotografie mają dać odpowiedź na pytanie, na
ile w naszych czasach jesteśmy w stanie ograniczyć sobie wolność, aby w ogóle
czuć się wolnym. Żyjemy w społeczeństwie, które godzi się na ciągłą obserwację
milionów oczu i tysięcy kamer umieszczonych na naszych ulicach. Staram się
odpowiedzieć, jakie są granice naszej wolności, bo przecież na co dzień
dobrowolnie poddajemy się różnym ograniczeniom - opowiada artysta.
Jak twierdzi toruński fotografik, jego projekt nie ma nic
wspólnego z polityką czy państwem prawa, a jego fotografie mają mieć wymiar
ponadczasowy.
- Obrazy nie będą opatrzone żadnymi komentarzami. To obrazy
wypowiedzą się za nas. Fotografie mają skłaniać nas do przemyśleń i do
refleksji nad współczesnym społeczeństwem. Stawiam pytania ponadczasowe o
cywilizacji i jej rozwoju - zaznacza.
W projekcie wzięło udział kilkudziesięciu wolontariuszy,
którzy zostali przybrani przez fotografika w kaftany bezpieczeństwa.
- Strój jest pewnym zamysłem artystycznym, który w
ekstremalny sposób ma pokazać, że jesteśmy ograniczani i często sami
ograniczamy się na własne życzenie. Stroje unifikowane doskonale pasują do
murów tego specyficznego miejsca. Dobrowolnie ubranie kaftanów, ma na celu
przejaskrawienie rzeczywistości - tłumaczy artysta.
Uczestnicy pleneru poznali też barwną historię łęczyckiego
więzienia oraz zwiedzili obiekt od góry do dołu. Czarnecki fotografował ich w
celach i na więziennym korytarzu. Efektem serii plenerów będzie wystawa zdjęć
oraz panoram przewidziana na luty i maj 2013 roku w Muzeum Okręgowym w Toruniu.
Nieczynny zakład karny w Łęczycy jest ostatnio bardzo
popularny wśród twórców. Przed dwoma tygodniami mury więzienia zostały
udekorowane przez uczestników warsztatów "Graffiti 3 - sztuka
miasta". Z kolei na początku roku swój najnowszy film "Papusza"
kręcił tu Krzysztof Krauze.
KULTURALNYTORUN.PL
przekazała: Justyna Janczak
Publikacja wydanaa się 20 listopada 2012 roku
„Czy wolność jest prawdziwą wolnością?”
Na ile zgadzamy się na ograniczenia wolności w imię
jej zachowania? Na to pytanie Marek Czarnecki odpowiada poprzez projekt „Nasz
Bezpieczny Świat” oraz następującymi słowami: „Za pomocą zdjęć chciałem
pobudzić ludzi do myślenia o tym, że nic nie ma w życiu za darmo”.
Czym jest „Nasz Bezpieczny Świat”?
Jest to mój autorski projekt. Wymyśliłem go, obserwując
otaczający nas świat. Chciałem za pomocą zdjęć pokazać, że wszystko, co ma
dobre strony, ma także inne uwarunkowania. Przecież przyjęliśmy, że zgadzamy
się na ograniczenia, żeby być wolnym. Większość osób nie ma nic przeciwko temu,
ja oczywiście również. Natomiast, jako artysta fotografik postanowiłem zwrócić
na to uwagę i przedstawić mój punkt widzenia za pomocą serii zdjęć. Warto
przypomnieć w tym momencie pewną anegdotę – w pułapce na myszy zawsze ser był
za darmo, ale to dopiero druga mysz korzystała.
Co skłoniło Pana do rozpoczęcia takiego projektu?
Konkretnie do realizacji skłoniły mi dwie rzeczy. Pierwsza,
to fakt, że idąc drogą z Dworca Centralnego w Warszawie pod Kolumnę Zygmunta
będziemy zarejestrowani w ok. 150 kamerach. A druga, to sytuacja, która
przytrafiła mi się we Frankfurcie nad Menem. Gdy wylatywałem z lotniska okazało
się, że zarządzono dodatkowe środki ostrożności. Wszyscy pasażerowie wylatujący
do Warszawy przechodzili dwukrotną kontrolę osobistą. Nawet bagaż podręczny był
sprawdzany na zawartość materiałów wybuchowych. Uderzyła mnie z jednej strony
łatwość i lekkość podróżowania, a z drugiej zaostrzająca się kontrola.
Od czego zaczął Pan pracę nad projektem?
Od życzliwości znajomych, ponieważ bardzo trudno jest zdobyć
pozwolenia na zbieranie materiałów do projektu o tak nietypowej tematyce. W
szczególności, niesamowicie życzliwie odniosła się do mnie dyrekcja Collegium
Języków Obcych, która zgodziła się na udział studentów w pierwszym plenerze.
Kiedy powstał pomysł?
Zrodził się on 3 lata temu.
Kto z Panem współpracuje?
Udało mi się zaprosić do współpracy Toruńską Agendę
Kulturalną. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ wszystkie sprawy związane z
logistyką (zarządzanie kolejnymi miejscami, docieranie do osób udostępniających
miejsca, zarządzanie wolontariuszami) są zajęciami skomplikowanymi i
czasochłonnymi. Ja nie mam na to czasu, ale zajęła się tym TAK. Zresztą taki
był podział – ja odpowiadam za kreację i koncepcję, a za zaplecze, logistykę i
organizację TAK. Dzięki temu projekt nabrał tempa. Część obowiązków przejęła
również moja żona, która jest współtwórcą projektu i wspiera mnie od samego
początku. To właśnie ona prowadzi stronę internetowa.
To już wszyscy? Nie (śmiech).
Chciałem, żeby ten projekt był w pełni dokumentowany,
zaprosiłem więc Tytusa i Wojtka Szabelskich. Oni użyczyli swoich aparatów i
umiejętności w celu zarejestrowania działań projektu. Także dwóch kolegów
kręciło materiał filmowy z każdej sesji. Pewnie kiedyś powstanie film o „Naszym
Bezpiecznym Świecie”.
W jakich miejscach odbywały się sesje zdjęciowe?
Pierwsza – w Collegium Języków Obcych. Drugą zaproponowała
nasza znajoma, która prowadzi gabinet stomatologiczny w XIX-wiecznym budynku.
Oprócz tego byliśmy w Muzeum Autobusów w Paterku koło Nakła, Baju Pomorskim,
Centrum Sztuki Współczesnej, opuszczonym łęczyckim więzieniu, ruinach zamku
krzyżackiego, jednostce poradzieckiej Raj oraz w Oficerskiej Szkole Inżynierii.
Taka sesja na prosta sprawa?
Sam wyjazd związany jest z przewiezieniem 120–150 kg
ładunku, nie wspominając już o 8–10 godzinach ciężkiej pracy fizycznej, zarówno
mojej, jaki i wolontariuszy.
Ile takich wyjazdów się odbyło?
Do tej pory 16.
Jaki liczny jest zbiór fotografii?
W tym momencie mamy ok. 17 tys. zdjęcia i ok. 600 panoram.
Czy przy wyborze statystów były stosowane jakieś określone
kryteria?
Taka osoba musi chcieć i wiedzieć, że fizycznie wytrzyma od
6 do 8 godzin pozowania. W lipcu mieliśmy plener na terenie Jar-u, a wtedy
temperatura sięgała 38˚C. Po 4 godzinach ja miałem dosyć a wolontariusze
osłabli, ale mimo warunków są to jedne z najlepszych zdjęć projektu.
I tyle?
Tak. W tym projekcie udział biorą zarówno nastolatki,
za zgodą rodziców, studenci, jak i grupa z Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Mamy
np. 80-letnią panią, która jest jedną z najbardziej wysportowanych osób
projektu.
Spis wolontariuszy liczy…?
150 osób.
Wasza współpraca kończy się po sesji?
Nie. Są osoby, które biorą udział w zdjęciach w różnych
miejscach. Poza tym namawiam do przyjścia do pracowni, ponieważ ja z
przyjemnością pokazuję efekty naszej dotychczasowej pracy. Zdjęcia są
przetwarzane i wyglądają trochę inaczej niż w trakcie sesji.
Wernisażu jeszcze nie było, a pojedyncze fotografie już
zdobywają nagrody.
Owszem. Zdjęcia zacząłem wysyłać na różnego rodzaju
konkursy. Te z drugiej sesji zdobyły kilka nagród, m.in. w konkursie Master
Photography Diamond Jubille Awards 2011 (Statuetki Brytyjskiego OSCARA) oraz
nagrody przyznane przez Federację Europejskich Fotografów. Za to w tym roku
zdobyłem statuetkę za zwycięstwo w kategorii Industrial and Commercial konkursu
Master Photography Diamond Jubilee Awards 2012. Co więcej, 9 zdjęć znalazło się
w puli 200 najlepszych zdjęć tegorocznych MPA. Również w konkursie Pano Awards
zdjęcia z projektu zostały nagrodzone srebrnymi medalami. Fotografie były także
przyjmowane na wystawy pokonkursowe w Malezji i Banialuce.
Kim jest według jest Pana artysta?
Jest to człowiek, który wybrał sobie określona dziedzinę
sztuki, którą uprawia i chce się za jej pomocą komunikować z otaczającym
światem. Ja wybrałem fotografikę i chcę za pomocą albumów, wystaw, konkursów
rozmawiać z tymi, którzy je oglądają.
Czym jest dla Pana fotografia?
To jej poświęciłem większą cześć życia. Przez zdjęcia
pokazuję moje lęki, marzenia, obawy, radości i inne życiowe doświadczenia.
Próbował Pan sił w innych dziedzinach sztuki?
Rozpoczęliśmy z żona realizacje projektu filmowego i myślimy
nad uruchomieniem kanału telewizji internetowej o sztuce fotograficznej. Mamy
już zrealizowane cztery odcinki, które są właśnie w trakcie obróbki i montażu.
Są przecież pewne obszary fotografii, które umykają mediom. Planujemy również w
przyszłym roku uruchomić portal internetowy poświęcony wybitnym fotografom.
Idea jest taka, aby przedstawić osoby, które kryją się w cieniu własnych
aparatów.
W takim razie zapraszamy na wystawę!
W przyszłym roku w Muzeum Okręgowym na drugim piętrze
zachodniego skrzydła odbędzie się wystawa. Wernisaż będzie dość specyficzny.
Myślę, że osoby, które przyjdą zapamiętają go na dłuższy czas. Być może zmieni
on ich sposób postrzegania świata.
A na koniec…
Chciałem podziękować wszystkim wolontariuszom. Bez Was ten
projekt by nie powstał!
Dziennik Toruński „Nowości”
Autor tekstu: Tomasz Bielicki
Tekst wywiadu z dnia 18 listopada 2011 r. w Dzienniku Toruńskim „NOWOŚCI”
„W fabryce dynamitu”
Nasi Czytelnicy mają
okazję wziąć udział w fascynującej przygodzie fotograficznej. Toruński
fotografik Mark Czarnecki opowiada o swoim najnowszym projekcie artystycznym
„Nasz bezpieczny świat”.
Zacznijmy od początku. Jak narodził się pomysł na ten fotograficzny projekt?
Świat w którym żyjemy sporo się zmienił w ostatnich
latach. Tak samo jak my. Godzimy się na to, aby w różnych miejscach poddawać
się różnego rodzaju kontroli i nadzorowi. A wszystko w imię większego
bezpieczeństwa. Zależało mi, aby podążać ludzi poddanych presji, którzy
dobrowolnie dają się zniewolić. Pojawiający się na zdjęciach kaftan
bezpieczeństwa jest takim symbolem poddania się różnym ograniczeniom. Chce
okazać, jak bardzo zmienił się otaczający nas świat i zmusić do refleksji.
Każdy daje się zniewolić?
Każdy, kto korzysta z karty kredytowej, Facebooka,
komórki, zdaje sobie sprawę, że zostawia dziesiątki, setki, a nawet tysiące
śladów, którymi można za nim podążyć a nawet wykorzystać przeciwko niemu.
Pytanie na ile ten świat w dobie rozwoju mediów zrobił się dla nas ciaśniejszy.
I jak bardzo wzrosła liczba miejsc, w których możemy być podglądani.
Zdjęcia powstają w Toruniu?
Nie tylko. Będzie kilka sesji wyjazdowych w Warszawie,
Bydgoszczy i w Gdańsku. Ale miejscowości nie mają takiego znaczenia, jak
wykorzystanie wnętrza i plenery. Pierwsze sesje już za nami. Trwają od 5
do 7 godzin. Kinoteatr, Centrum Szkolenia i Uzbrojenia Artylerii, klub Lizard
King, jedna ze szkół … . Wykorzystaliśmy również jesienną aurę na terenach
byłej Jednostki Armii Radzieckiej oraz ostatnie wyschnięte pole kukurydzy w
województwie.
Do czego?
W minioną sobotę zrealizowaliśmy ten materiał do
stworzenia projektu, którego inspiracją stała się „Planeta małp” z 1968 roku. W
tym filmie ogromne wrażenie zrobiła na mnie scena polowania zwierząt na ludzi.
Z pomocą wolontariuszy odtworzyliśmy coś podobnego. Wymyśliliśmy sceny
zagrożenia, które zostały sfotografowane.
Z takiej jednej sesji
ile zdjęć zostanie wykorzystanych do finalnego projektu?
Jeszcze nie wiem. W każdej sesji powstaje od 10 do 40
panoram. To olbrzymie pliki, które mają od 600 MB do 2 – 3GB. Do tego ponad 800
zdjęć pojedynczych. Materiału jest sporo, więc będzie kilka etapów ostatecznej
selekcji. Zawsze wiem, co chcę zrealizować, choć czasami – przyznaję,
wolontariusz , z którymi pracujemy, potrafią nas zaskoczyć. Wkładają w tę pracę
masę swoich emocji.
Podobno część zdjęć
zostanie zrealizowana na pokładzie samolotu oraz w fabryce dynamitu. Brzmi to
bardzo groźnie.
Mam obietnicę jednego z ortów lotniczych, że uda się
zrealizować sesję wewnątrz samolotu transportowego. Oczywiście nie w locie. W
tej chwili nie mogę jednak zbyt wiele na ten temat powiedzieć. Będą jeszcze
wagony kolejowe, tramwaje, stary jelcz, … . Sesje zaplanowałem również na
starówce oraz w kilkunastu postindustrialnych sceneriach.
Kiedy będzie można
obejrzeć ostateczne efekty pracy?
Projekt „Nasz bezpieczny
świat” realizuję wspólnie z Toruńską Agendą Kulturalną. Wystawę, która będzie
finałem projektu, zaprezentujemy w 2013 roku w Muzeum Okręgowym. Cały 2012 rok
przeznaczyłem bowiem na fotograficzne plenery.